fragment fajnej książki
Złościło ją szczęście innych, raziło światło słoneczne, nie rozumiała żartów, nie smakowała jej czekolada, jeszcze nigdy nie przeżyła orgazmu, przepadała za to za deszczem i pochmurnym niebem. Taka właśnie była i ona sama nie miała nic przeciwko temu, by inni taką ją widzieli. „I co z tego, niech się cieszą; niech zajadają się czekoladą, grubasy jedne. Ja tam wiem, co dobre… ”
Powiedzonka tego typu były jej mantrą; ukochanym, oszukańczym kłamstwem, powtarzanym w duchu każdego ranka, kiedy słońce wkradało się przez szpary w żaluzjach, sprowadzając błogosławieństwo na wszystkich ludzi oprócz niej. Owym „dobrym” było dla niej wsuwanie nóg w świeże błoto dopiero po deszczu, bieganie po mokrej trawie i taniec.
-
Recent
-
Links
-
Archives
- March 2011 (1)
- July 2010 (1)
- February 2010 (1)
- November 2009 (1)
- June 2009 (3)
-
Categories
-
RSS
Entries RSS
Comments RSS